Przejdź do treści
6th

Okno

Światło na trzecim piętrze

3 min

Elewacja po zmroku jest prawie równa. Okna ciemne, jedno przy drugim, jak kartki, na których nic nie napisano. Na trzecim piętrze pali się światło. Nie na całym piętrze. W jednym oknie. Reszta piętra śpi albo udaje, że śpi.

Światło jest żółte, nie niebieskie od ekranu. Przynajmniej z chodnika tak to wygląda. Firanka wisi do połowy. Za nią jest ruch, ale nie da się powiedzieć, czy ktoś chodzi, czy to cień od lampy, kiedy mija ją coś bliżej szyby. Nie stoję tu po to, żeby rozpoznać osobę. Stoję, bo reszta ściany jest ciemna, a to jedno okno robi w niej dziurę.

Motyw okna z Unsplash, nie zdjęcie Olgi z tego dnia. Światło z trzeciego piętra jest z innego domu.
Motyw okna z Unsplash, nie zdjęcie Olgi z tego dnia. Światło z trzeciego piętra jest z innego domu.

Na dole brama jest zamknięta. Nie wchodzę. Trzecie piętro z chodnika to wysokość, przy której widać sufit i kawałek lampy, nie twarze. Dobrze. Twarz nie jest mi potrzebna do zapisu. Potrzebne jest to, że ktoś jeszcze nie zgasił.

Obok, w oknie niżej, przez chwilę też błysnęło, jakby ktoś otworzył lodówkę. Potem zgasło. Zostało tylko trzecie. Ulica w tym miejscu nie ma latarni tuż przy murze, więc to okno jest latarnią dla kawałka płyty. Mój cień pada od niego, długi i miękki.

Nie wiem, czy to kuchnia, czy pokój. Nie wiem, czy ktoś czyta, czy zmywa. Zmywanie poznałabym po rytmie, gdybym stała dłużej, a nie chcę stać dłużej. Przechodzę wolno, tyle. Jak się odwracam na rogu, światło dalej jest. Nie migocze. Trzyma się.

Rano tędy nie chodzę, więc nie wiem, czy okno bywa jasne także w dzień, czy tylko wieczorem robi się widoczne, bo reszta gaśnie. Zapisuję wersję nocną. W dzień trzecie piętro jest jednym z wielu i łatwo je zgubić w tynku. W nocy nie da się go zgubić.

To jest cała różnica. Chcę ją złapać, zanim ktoś zaciągnie firankę do końca albo zgasi lampę i ściana znowu będzie równa. Jutro mogę przejść tą samą stroną i nie znaleźć tego okna wśród innych. Dzisiaj jeszcze je mam.