Przejdź do treści
6th

Przystanek

Ktoś zawsze tu czeka

3 min

Na tej ławce ktoś jest prawie za każdym razem, gdy tędy przechodzę. To nie jest ten sam ktoś. Raz starsza pani z siatką na kolanach. Raz chłopak ze słuchawką w jednym uchu. Raz człowiek, który śpi na siedząco i budzi się, kiedy skład hamuje, albo nie budzi się i zostaje.

Przystanek ma tablicę w plastikowej osłonie, porysowaną. Nie stoję przy niej dość długo, żeby uznać godziny za pewne. Zapisuję ławkę, nie minutę przyjazdu. Ławka jest pewniejsza. Jest z desek, jedna luźna, i ludzie i tak na niej siadają, bliżej słupka albo bliżej kosza, zależnie od wiatru.

Motyw przystanku z Unsplash, nie zdjęcie Olgi z tego dnia. Ławka z tekstu tu nie stoi.
Motyw przystanku z Unsplash, nie zdjęcie Olgi z tego dnia. Ławka z tekstu tu nie stoi.

Ktoś tu czeka nawet wtedy, kiedy nie widać tramwaju i nie słychać szyn. Na ławce jest ciało ustawione w stronę jezdni. Czekanie ma postawę: plecy nie do końca oparte, torba między stopami, wzrok w tę stronę, z której coś ma przyjechać. Jak nikogo nie ma, ławka wygląda na zepsutą. Jak ktoś jest, wygląda na używaną.

Dzisiaj czeka kobieta w płaszczu, który jest za ciepły na to popołudnie. Nie zdejmuje go. Trzyma na kolanach chustkę i składa ją w coraz mniejszy kwadrat, potem rozkłada i zaczyna od nowa. To nie jest nerw, który mam prawo nazwać. To jest ruch rąk, widoczny z chodnika. Jak podnosi głowę, patrzy nie na mnie, tylko w głąb torów.

Nie pytam, na który skład. Pytanie zabrałoby jej czekanie i zrobiło z niego rozmowę, a ja nie po to tu jestem. Mijam wiatę. Z drugiej strony ulicy widzę, że wstała, zanim cokolwiek nadjechało. Może przypomniała sobie sprawę. Może usłyszała coś, czego ja nie słyszę. Ławka została pusta na czas, w którym zdążyłam dojść do rogu.

Potem, już z rogu, zobaczyłam na niej kogoś innego. Ciemna kurtka, plecak na kolanach. Czekanie wróciło, zanim wrócił tramwaj. Dlatego piszę, że ktoś tu czeka, a nie że czeka konkretna osoba. Osoba się zmienia. Miejsce przy słupku zostaje zajęte, jakby ławka nie umiała być pusta dłużej niż przejście na drugą stronę.

Nie liczę, ile razy tak jest. Wystarczy mi, że pusta ławka wygląda jak błąd, a zajęta jak zwykły dzień. Jak kiedyś przyjdę i zastanę same deski przez całą drogę w tę i z powrotem, zapiszę także tę pustkę. Na razie pustki nie ma.